Wlasciciel hotelu, w którym się zatrzymaliśmy ostrzegal przed cenami u tuktukarzy, mowil, ze stworzyli na wyspie lokalna mafie i kosza jak za zboze. Reczywiscie to się sprawdzilo, było drogo, a na probe negocjacji, wyciągali zza fotela zalaminowana kserowke zwana dumnie oficjalna taryfa oplat za tuktuki i taksówki. I faktycznie każdy miał te same ceny i nie chcial się targować, a zaznacze, ze targowanie, i to zwlasza za tuki, to jest codzienność, do której zupełnie przywykliśmy, mimo tego, wyjezdzajac z Polski mierzilo nas na sama myśl. Tuki na Phuket sa czerokolowe, bardziej kolorowe i jaskrawe niż spotykaliśmy dotychczas, podświetlone czym się da i wyposażone w systemy naglasniania, jakiś nie powstydzilby się niejeden tuner audio w Europie. Napierdalaja muza glosno, glownie Gangam Style oraz Eminem, w sumie fajnie to wychodzi. No ale jak wspomniałem, te tuki były drogie, a skuter na dzień kosztowal 200 bahtow plus paliwo, do tego frajda z objezdzania wyspy bez ograniczen, wiec wybor był prosty. Ostrzegano nas, żeby obfotografować skutera z każdej strony, żeby nie być naciąganym na koszty uszkodzen, zarysowan itp., których nie jest się autorem. Monia zrobila wiec pare zdjęć, ale braliśmy gada z wypożyczalni w innym hotelu, pani nie wsiała ani depozytu, ani nie nalegala na zatrzymanie paszportu, tylko zadowolila się kserokopia, wiec wygladalo to w porządku. I rzezcywiscie, przy zwrocie sprzętu, kobieta wyszla tylko rzucic na niego okiem, oddala ksero paszportu, podziekowala i wszystko w temacie. Dzwni goście z ulicy oferowali skutery, ale pd warunkiem wplacenia kaucji, zatrzymania paszportu itp. Chyba koles masz nierówno pod sufitem, ze ci tu na ulicy zostawię paszport na 24 godziny tylko dlatego, ze twierdzisz, ze jesteś wypozyczalnia. No wiec objechaliśmy tum skuterem większość wyspy, ruch w miastach był dosyć spory, ale jezdzilo się zajebiscie i nie było zadnych stresujących sytuacji, niespodziewanych manewrow innych itp, poza miastem na glownych drogach cos tam się dzialo, na bocznych gorskich glownie pusto. Zrobilismy jakos pod 200 kilometrow, Monia trochę pod koniec, a wlasciwie po fakcie, narzekala na bol tylka, ale i tak postanowiłem, ze sobie musze takiego skutera sprawić, bo milo, lekko i przyjemnie, a do tego tanio. Phuket jest wyspa gorzysta, wiec zdarzaly się krete podjazdy i zjazdy, fajne punkty widokowe na okoliczne zatoki i wyspy, ukryte w parku narodowym w sercu wyspy górskie wodospady, w których, co prawda, według Moni, atakują kraby, ale ja pod woda akurat wszystko atakuje, a raz w Villefranche zaatakowaly ja pod woda jeżozwierze, wiec sami rozumiecie. Na szczycie jednego ze wzgórz na południowym mniej więcej wschodzie powstaje gigantyczny, piecdziesieciometrowy posag siedzącego Buddy z białego marmuru, wygląda to oszalamiajaco, od strony zatok gorujacy nad wyspa i ogarniający ja wzrokiem mnich, a ze szczytu panorama okolicy. Lubimy takie widoki.

Ciekawostka skuterowa jest taka, ze władze prowincji prowadza kampanie zachecajaca do zakładania kaskow, w której udział biora lokalni celebryci, urzędnicy i znane osoby wszelkiej masci, namawiając gownie przez billboardy. Wlasciwie to kampania zachecajaca się już skonczyla i rozpoczelo się ‘zachecanie’ poprzez karanie przez policje mandatami w wysokości 500 baht (50zl, czyli dużo jak na tutejsze warunki) wszystkich, którzy nie dali zachecic się po dobroci. Ofiarami policjantow padaja glownie lokalesi, którzy kaski maja upakowane w koszyku przed przednia lampa i zawsze na te mandaty reagują uśmiechem. Zniwo jest spore, jelen sciele się gesto.

WH3A1362 WH3A1360 WH3A1357 WH3A1352 WH3A1348 WH3A1345 WH3A1343 WH3A1339 WH3A1335 WH3A1332 WH3A1329 WH3A1325 WH3A1322 WH3A1320 WH3A1319 WH3A1314

skuter

IMG_1611 IMG_1609 IMG_1600 IMG_1587 IMG_1583 IMG_1581 IMG_1579 IMG_1576 IMG_1574

Filmik z jazdy skueterkiem