W ogole zauwazylem, ze człowiek się szybko do wszystkich inności przyzwyczaja i nie robia na nim specjalnego wrazenia. Od początku kazda nieeuropejska ciekawostka musiala być z Monia obgadana, skomentowana, obfotografowana itp. Z czasem się człowiek uodparnia, ostatnio widzielismy słonia, takiego prawie dorosłego, upakowanego na pace od większego pick-upa i dopiero po chwili się zorientowałem, ze to w sumie niespotykane i warto było zrobić zdjecie.

Zajebisty plecak North Face, kupiony za grosze w Kambodzy (oryginalny inaczej), okazal się najdroższym plecakiem ever. Chyba tak ze 3 razy go uzylem, by stwierdzić, ze rozmaite paski, zapięcia, szelki, mocowania usztywnien zrywają się losowo bez uprzedzenia, a ze nosilem w nim laptopa, czesc dokumantow i czasem Moni sprzet fotograficzny, rozstałem się z nim bez zalu przedwcześnie zanim nie postanowil zerwac mi się z plecow w najmniej spodziwanym momencie i potrzaskac graty, albo gdzies rozpruc i zloslliwie wypluc dokumenty. Jest taki cytat, ze te tanie rzeczy sa wychodzą najdrozej i się znowu potwiedzilo. Kiedy się człowiek w końcu nauczy?

Z Phuket udajemy się autobusem do parku narodowego w Khao Sok, również cichego i uroczego miejsca, w którym zrobimy sobie parodniowy przystanek w drodze na wschodnie wybrzeże, a konkretnie Ko Samui i Ko Tao.

IMG_2027 IMG_2030 IMG_2026